16 września 1939 roku niemieckie bomby zapalające uderzyły w kościół Świętej Trójcy w Warszawie. W płomieniach stanęła kopuła, a ogień szybko objął całe wnętrze kościoła. Spłonęło wyposażenie, organy, ambona, ołtarz i witraże. Pozostały wypalone mury.
87 lat później pamięć o tamtych wydarzeniach pozostaje ważną częścią historii naszej parafii. Co roku, w połowie września, w kościele eksponowane są nadpalone fragmenty dawnej więźby dachowej – materialne świadectwo wojennej katastrofy i przypomnienie o losie, jaki spotkał kościół oraz Warszawę we wrześniu 1939 roku.
Kościół został odbudowany, a Zbór powrócił do swojego miejsca w sercu Warszawy. Dziś, 87 lat po jego zniszczeniu, ponownie możemy gromadzić się tutaj na nabożeństwach, modlić się, śpiewać, cieszyć się pięknem muzyki i architektury, prowadzić działalność diakonijną i służyć mieszkańcom stolicy.
Dlatego wczorajszą rocznicę przeżywaliśmy nie tylko jako wspomnienie bolesnej przeszłości, lecz także w duchu wdzięczności za łaskę, którą mamy w Chrystusie. Za to, że mimo burzliwej historii możemy nadal być tutaj i kontynuować naszą służbę.
Wczoraj, 16 września, w kościele Świętej Trójcy odbył się kolejny koncert z cyklu Lunch Time Concerts. Przy fortepianie wystąpiła Yue Hou. Po koncercie ks. proboszcz Piotr Gaś odmówił modlitwę.
„Pojednanie owocem pamięci” – archiwalne nabożeństwo z 1989 roku
W ramach tegorocznego upamiętnienia wydarzeń sprzed 87 lat Parafialne Studio Lutheraneum udostępniło na swoim kanale YouTube archiwalne nagranie nabożeństwa ekumenicznego „Pojednanie owocem pamięci” (Versöhnung als Frucht des Erinnerns), które odbyło się 17 września 1989 roku w kościele Świętej Trójcy.
Nabożeństwo miało miejsce dokładnie 50 lat po wybuchu II wojny światowej i pożarze kościoła. Zostało wyprodukowane przez TVP 2 we współpracy z ZDF – drugim programem niemieckiej telewizji publicznej. Nagranie jest świadectwem pamięci, modlitwy i drogi ku pojednaniu, a zarazem dokumentem ważnego momentu w historii Polski i Europy, przypadającego na czas przełomowych przemian politycznych i społecznych.
Dziś, po kolejnych dziesięcioleciach, możemy powracać do tego nabożeństwa jako do świadectwa tego, że pamięć o trudnej przeszłości może stać się przestrzenią spotkania, modlitwy i pojednania.
Archiwalne nabożeństwo „Pojednanie owocem pamięci” można obejrzeć na kanale YouTube Parafialnego Studia Lutheraneum.
„Kościół jeszcze płonął”
Szczególnie poruszającym świadectwem pozostaje wspomnienie ks. dra Tadeusza Wojaka, który był świadkiem pożaru kościoła Świętej Trójcy. Jego relacja pozwala spojrzeć na wydarzenia sprzed 87 lat nie tylko przez pryzmat historycznych faktów, lecz także doświadczenia osób, które obserwowały tragiczne wydarzenia z września 1939 roku.
Poniżej publikujemy fragment wspomnienia ks. dra Tadeusza Wojaka zatytułowanego „Pożar kościoła”:
…Kilka razy dziennie powtarzały się naloty. Słyszeliśmy warkot samolotów, świst spadających bomb, huk wybuchów i łoskot walących się domów. Nieraz było to bardzo blisko. Artyleria hitlerowska bombardowała miasto. W pobliżu był budynek sztabu generalnego i Ministerstwa Spraw Zagranicznych, w Ogrodzie Saskim stały nasze działa przeciwlotnicze. Ostrzeliwano więc naszą dzielnicę. Spłonął budynek konsystorza i mieszkanie biskupa Burschego przy ul. Wierzbowej.
…Dnia 16 września ostrzeliwanie miasta nie było zbyt intensywne. Przywykli do tego staliśmy przed wejściem do piwnicy. Nagle na naszych oczach pocisk ugodził w krzyż na szczycie naszego kościoła Świętej Trójcy. Krzyż był obity pozłacaną blachą, ale wewnątrz drewniany. Suche drzewo błyskawicznie się zajęło. Ogień szybko objął latarnię na kopule i schodził w dół. Konstrukcja kopuły była również drewniana, ogień miał więc wiele do pożarcia. Ratunku nie było żadnego. Straż ogniowa nie istniała. Staliśmy bezsilni na dziedzińcu kościelnym, patrząc na dymy ścielące się ze szczelin kopuły. Tu i tam bryzgały płomienie. W milczeniu i z bólem oglądaliśmy to smutne widowisko. Stali wśród nas Ks. Loth i Ks. Rüger.
Wtedy Ks. Henryk Wegner, który był między nami powiedział: „Chodźmy uprzątnąć co się da z ołtarza”. Poszedłem z nim. W kościele było pełno gryzącego dymu i słychać było trzask płonącego drzewa. Zabraliśmy z ołtarza krzyż, naczynia komunijne, Biblię Radziwiłłowską, świeczniki, nakrycia ołtarzowe i przenieśliśmy na plebanię. Dwa razy obracaliśmy tam i z powrotem. Więcej nie mogliśmy zrobić.
Po dłuższym czasie kopuła załamała się do wnętrza. Prysły piękne witraże. Ogień strzelił w górę, dymy rozniosły się szeroko. Paliło się wnętrze kościoła – ławki, filary, chóry, organy. Zapadł zmierzch. Pogodna noc przyniosła kolejne widowisko. Było cicho. Kościół jeszcze płonął. Budynek czynił wrażenie rozżarzonego garnka, ział czerwonym ogniem, nad nim kołysała się szeroko łuna. Powoli stygły nagie, wewnątrz odarte, wypalone mury – ruiny naszego kościoła…
…Wieczorem śpiewaliśmy pieśni kościelne: „Pod Twą obronę”, „Wszystkie nasze…” Tego dnia Ks. Loth przeczytał słowa z Trenów Jeremiasza.
Pełny tekst wspomnienia ks. dra Tadeusza Wojaka „Pożar kościoła”, a także inne materiały poświęcone historii Parafii i wydarzeniom związanym ze zniszczeniem kościoła, można przeczytać w archiwalnym, jubileuszowym wydaniu „Informatora Parafialnego” z 2008 roku.

